Dzie dwudziesty (Gokyo - Dole)

Dzisiaj dzie wymarszu - egnamy wysokie gry i zmierzamy do Lukli skd metalowy ptak zabierze nas z powrotem do cywilizacji. Troch szkoda - chciaoby si tutaj jeszcze troch zosta, porzdnie odpocz, poeksplorowa. Z drugiej strony zmczenierobi swoje,portki spadaj, twarz staa si wysmuka i troch ciaa ubyo. Fizycznie czuj si doskonale (niczym kozica),ale psychicznie nie do koca - ju chce wraca, gry day mi lekko w ko, tskni do ony. Marz o ciepym prysznicu nieograniczanym wszdobylskim zimnem i studzc si w oka mgnieniu wod.

Okolice Gokyo (ukasz Kuczkowski) Na poranek nie daj si wygoni i Micha samotnie wybiera si na poranne zdjcia. Ja wybieram ciepo mojego piwora :-).Ostatecznie jednak czas wstawa. Trzeba si spakowa - przyznam, e to niewdziczna czynno, szczeglnie, e najczciejwszystko jest potrzebne i jest wczeniej wypakowywane. Co kilka dni zatem stoimy przez koniecznoci pakowania. No ale odczego s kolana, sznurki i metody niczym z japoskiego metra. Zawsze wszystko znajdzie swoje miejsce w plecaku.

Pogoda cigle dopisuje - niebo jest dzisiaj wciekle bkitne, a wysoko pojawiaj si podune chmury. Wedug miejscowychto znak zmiany pogody. Nie tak dawno przez kilka dni w Gokyo napadao tyle niegu, e odcio wszystkich trekkerw na kilkadni. Jeszcze ostatnie zdjcia, poegnanie ze Sowecami, ktrzy id do Namche Bazaar przez przecz Renjo La i ruszamy.

Okolice Dole (ukasz Kuczkowski) W d idzie si bardzo mio, widoki cigle pikne, w oddali nadal wida stoki Cho You. Naszym celem jest wioska Dole,w ktrej zamierzamy przenocowa. Droga niby w d, ale eby i w d, czsto jednak musimy ostro podchodzi pod gr. Oturoki chodzenia po grach. I tak cigle si zastanawiam co ja w tych grach robi - przecie w podstawwce nie przepadaemza grami - niecierpiaem tego roju much, ktre w soneczny dzie kryy wok czowieka niczym wataha wilkw. Dopiero wejciewyej pozwalao na przyjemniejsze wdrowanie. Ostatnie spojrzenie na Cho Oyu (ukasz Kuczkowski) Ale zawsze spotkanie much na drodze wyzwalao we mnie niech do gr i widokiz wyszych czci musiay by naprawd adne, aby t niech zwalczy. Na szczcie w Himalajach muchy adnej nie spotkaem.Z okresu podstawwki zostao mi jednak szybkie podchodzenie (aby spotkanie z muchami trwao jak najkrcej). W konsekwencjiniektrzy z moich znajomych nie jed ze mn w gry :-).

Na szlaku (ukasz Kuczkowski) Po drodze raczymy si herbatami w przygodnych lodgach - Micha jest fanem jakiego trudnego do zidentyfikowania napoju.Herbata oczywicie wyglda, jakby robiona bya po raz smy z tej samej torebki przy nie do koca gorcej wodzie :-). Idziesi jednak przyzwyczai, a ciepy pyn dodaje si. Przechodzimy przez mae wioski i podwrka pojedynczych domostw. Spotykamypo drodze chyba czwart osob, u ktrej widzimy tradycyjny aparat analogowy :-). W rodku tkwi Provia 100F :-).

Wreszcie docieramy do naszej lodgy, gdzie jak wspomnia Micha oddajemy si analizie niezwykego urzdzenia znajdujcego si w toalecie. Prysznicjest wspaniaym dopenieniem dnia. Zasypiam po przyoeniu gowy do poduszki.

Dzie dwudziesty (wersja alternatywna Michaa)

Wracamy. Po raz kolejny okazuje sie ,e droga ktra wedug ukasza wiedzie "przecie cay czas w d" wcale nie jest taka prosta. Owszem schodzimy. Ale nie wiadomo jakim cudem zawsze potem trzeba podej:) Widoki jednak przepikne, chocia ich podziwianie zakcone jest nieco przez potworny jak na nepalskie warunki tok, szczeglnie bliej Gokyo.

Kolorowe tablice modlitewne (ukasz Kuczkowski) Na pierwszym "herbacianym" przystanku ukasz prbuje zrobi zdjcie maemu chopcu. Ten jednake jest zdecydowanie szybszy, co wicej chowanie si przed aparatem poczytuje za punkt honoru. Sporo zabawy w rezultacie.

Na szlaku do Dole jest kilka miejc, z ktrych rozciga si naprawd wspaniay widok w kierunku Naamche. Niestety ku naszemu zmartwieniu widac towarzyszki z poczatku wdrwki - potne, nieprzeniknione chmury. Pozostaje patrze na lewo, na wschodni stron doliny, gdzie niewyobraalnie cienk lini pnie si nasz szlak z przed paru dni zaledwie. Niesamowite uczucie.

Po drodze widzimy kilka grup tragarzy, ktrzy mimo zakazu przyrzdzali posiek przy pomocy zebranego chrustu. Zeszej nocy moglimy obserwowa grup tragarzy schowanych przy ognisku wrd ska. Do dzisiaj chodzi za mn to zdjcie.

Wczesnym popoudniem docieramy do Dole. Tutaj okazuje si, e nasza lodga cho oddalona o jakie zaledwie 20 metrw od nastpnej wspina sie w stosunku do niej o ponad 200 metrw! Musz szczerze przyzna, e gdyby nie napisy potwierdzajce powysze miabym pewne wtpliwoci...:).

Lodga przytulna. Ku mojemu zdziweniu zauwaam, e podkadki pod talerze to wydruki mapy topograficznej naoonej chaupniczo na cyfrowy model terenu. GIS dociera pod strzechy wszdzie:) Oprcz podkadek rzuca si w oczy specyficzna konstrukcja w toalecie. Projektant mia jaki cel. To wida na pierwszy rzut oka. Jednak sposb uycia jest dla mnie dalece tajemniczy. Jest to skrzyowanie pisuaru, sedesu, bidetu oraz rosyjskiej wyrzutni torped i pewnie tak wasnie ma byc uywana, niemniej moje skromne moliwoci akrobatyczne zmuszaj mnie do potraktowania tego urzdzenia jako kolejnej dziury w ziemi. Szkoda.

Z wydarze wartych odnotowania - K&K wyprali swoje skarpetki, przy ktrej to czynnoci wyszo na jaw, e maj po jednej parze.

Do wieczora jestemy jedynymi turystami w lodgy. A do przybycia grupy zmierzajcych w gre Francuzw. Wydaj si ywi wycznie paczkowanymi rodzynkami, ale s sympatyczni i w dodatku mio uslysze dwiczna mow. Maj te jeden atut, ktry pozwala im szybko zdoby zainteresowanie mieszkacw lodgy. Najstarszy z ich grupy pokazuje sztuczki. S na poziomie przedszkola, ale kiedy pokaza "urywanie palca" to nawet ja si umiechnaem. Noc przed nami i spotkania z tajemniczym sedes, bo odek nadal mi dokucza...







Copyright © Lukasz Kuczkowski i Michal Rzeszewski
Copyright © (zdjcia) ukasz Kuczkowski, Micha Rzeszewski i Piotr ycki (banner, strona gwna)