Dzie trzynasty (Chuckung - Lobuche)

Widowisko (ukasz Kuczkowski) Pomimo wieczornego niegu wczorajszego dnia zrywamy si na wschd. I Pani Natura nas nie zawodzi. Pocztkowo zza gr wyania si promie, pniej morze ognia rozwietla chmury. Wreszcie ciepe wiato zaczyna przesuwa si po wierzchokach szczytw. Wszystko jest w wieym niegu, pojawia si magiczny niebieski kolor, ktry tak lubi o wicie. Jest po prostu bosko. To jest to czego mi brakowao w niszych partiach gr. Skupiam si na robieniu zdj, bo ten moment nie bdzie wiecznie trwa. Poranki w grach zawsze s mistyczne, szczeglnie jeeli jest si samemu i mona chon przyrod.

Koderka (ukasz Kuczkowski) Po zdjciach czas na mycie zbw, pakowanie, mae niadanie i w drog. Dzisiaj czeka nas bardzo dugi marsz - co okoo 7 godzin. Dodatkowo spad przecie nieg, ktry nieco komplikuje spraw - kamienie staj si liskie, potoki pozamarzay, wszdzie wida ld. Ju po kilkunastu minutach wiemy, e nie bdzie lekko. Oby do Dingboche - pniej nie bdzie ju zamarznitych strumieni. Do Dingboche idziemy zatem jak po polu minowym - trzeba uwanie stawia kady krok, a i tak od czasu do czasu prawie leymy. Nasz podziw budzi Karma i Krischna, ktrzy niedo, e na plecach dzwigaj po 20 kg, to jeszcze ich buty pozostaj wiele do yczenia. Adidasy nie nadaj si na grsk wdrwk, a co dopiero na trekking po lodzie i niegu. Std te kilka razy zaliczaj upadki. Na szczcie nic si nikomu nie stao i po 2 godzinach docieramy w kocu do Dingbocze. Zamawiamy due niadanie i po godzinnej przerwie rozpoczynamy nasz wdrwk do Lobuche.

Pierwszy promie na Ama Dablan (ukasz Kuczkowski) Tu za wiosk jest ostre podejcie do miejsca skd piknie wida ca dolin. Wszystko pokryte wieym niegiem. Krajobraz wyglda cakowicie inaczej ni jeszcze kilka dni temu. nieg wnosi wiele spokoju i wydaje mi si, e gry nie s ju tak przeraajce. Magia gr. Ten nowy krajobraz podoba mi si bardzo mocno, czsto zatem przystajemy robi zdjcia. Wyciganie caego sprztu trwa, nie mwic ju o rozkadaniu statywu. Tak wic mocno nas to spowalnia.

Wida te, e wrcilimy na gwny szlak do Everest Base Camp. Od czasu do czasu spotykamy wiksze grupy trekkerw, ktre wolno podaj za swoimi przewodnikami. Jest te gona grupa Rosjan, ktrzy swoim wrzaskiem i zachowaniem niszcz magi miejsca. Gdy zamykam oczy czuje si jakbym by na jakim deptaku w rodzinnych grach. Czym prdzej zatem mijamy grup i od razu odzyskujemy wewntrzny spokj. Droga jest bardzo przyjemna - a do Dughla idzie si lekko pod gre. W niegu (ukasz Kuczkowski) Mona podziwia niesamowite widoki. Po lewej Cholatse i Tawoche, a po prawej jeden z atwiejszych szczytw trekkingowych Pokalde. W Dughla stajemy na ktrki odpoczynek - teraz zaczyna si najcisze podejcie. Nie napawa nas to optymizmem, tym bardziej, e od wielu godzin jestemy ju na nogach. Jak ja chciabym by ju tam na wierzchoku. Do pokonania jest jakie 250 m w pionie. zaczynamy. Znowu skupiam si na samym podejciu, staram si nie mylec o niczym innym. Puca mi wariuj, mzg da wicej tlenu, minie protestuj, ale nie da rady - trzeba i do przodu. Przystanki co kilkadziesit metrw, aby tylko zapa oddech. I znowu do gry. Wreszcie docieramy. Odpoczywamy dugo, a przed nami i ponad nami rozcigaj si naprawde cudowne widoki. Te gry s niesamowicie pikne. A kady szczyt, dolina i przecz wyglda inaczej. Panuje tu dua rnorodno. Na szlaku po prawej stronie cay czas dominuje Lhotse, tak jak wczeniej Ama Dablan. Szczyt Lhotse nawet z tej odlegoci budzi respekt.

Widok na dolin (ukasz Kuczkowski) Obawiajc si o miejsce do spania (zwaywszy na ilo trkeerw na szlaku) wysyamy Karm do przodu, aby zarezerwowa nam jaki pokj. Ten pomys okaza si strzaem w dziesitk, poniewa Karmie udao si znale tylko jeden pokj wolny. Podczas drogi jestem ju bardzo zmczony - godziny wdrwki i wschd zrobiy swoje. W przypywie desperacji i niemocy wygraam kijem Lhotse, ktre wisi po prawej stronie. "Nie zamiesz mnie" rzucam w jej kierunku, "nic mi nie zrobisz" dodaj na odchodnego. Wzmocniony tym pokazem siy idzie mi jakby lepiej. Wreszcie docieramy do Lobuche.

Miejsce robi na nas przygnbiajce wraenie. Jest brudno i wszdzie panuje niead i chaos. Dostajemy pokj, w ktrym s olbrzymie szpary, a wieksza cz jest pokryta wycznie foli. W nocy bdzie niesamowicie zimno - to wiemy ju teraz. Cieplej jest tylko na zewntrz w promieniach soca. Czuj si dobrze, cho katar i kaszel postpuje. Po zwiedzaniu wioski postanawiamy wdrapa si na okoliczne wzgrza i podziwia zachd soca. Droga jest duga i mczca. Gdy ju jestem na grani, wyania si kolejna i tak w kko. Wreszcie mam wraenie, e wyej ju si nie da. Czekam na Michaa, ktrego gdzie zgubiem po drodze. Po 20 minutach zaczynam si lekko denerwowa i ju postanawiam i na poszukiwania, gdy wyania si zza grani. Cieszymy si ostatnimi promieniami soca i ... robimy zdjcia. W dziurze (ukasz Kuczkowski) Zaczynaj pojawia si chmury, a swiato soneczne przybiera czerwono-rowawy odcie. Lhotse goreje. Jest prawie na wycignicie rki. Doskonale wida jej pionowe ciany (jak mona po czym takim si wspina na wysokoci 7000 m!?). Niestety chmury zwyciaj i jak niepyszni musimy si wycofa. Zejcie na czowkach w d nie jest miym dowiadczeniem, ale po kilkudziesiciu minutach jestemy na dole.

Od razu czujemy przenikniwe zimno. Tak zimno jeszcze nie byo. Nakadam na siebie wszystko co mam, ale i tak nie mog powstrzyma szczkania zbw. Czym prdzej udajemy si do gwnej sali chcc si ogrza przy kozie. Wejcie do lodgy jest troch przeraajce - odr ajna jakw robicego za opa jest poraajcy i snuje si po wszystkich pomieszczeniach lodgy. Takich ja my jest kilkunastu. Niestety koza nie daje zbyt duo ciepa, za to bardzo duo dymu. Poza tym co chwil ktos wchodzi i wychodzi i temperatura wewntrz wiele nie rni si od temperatury na zewntrz. Zamawiamy posiek, ale to co si dzieiej w kuchni (do ktrej mmamy przez przypadek wgld) nie napawa optymizmem. Jest tam prawie ciemno, kucharz bodaje jest jeden i przynosi dania, ktre nikt nie zamawia. Co chwil co tam wybucha. Obsuga prbuje rwnie pozapala lampy naftowe - efekt jest taki, e lodga prawie spona. Posuchaj naszej opowieci - nagrania na ywo (plik mp3). Mamy wielk rado ogldajc te wszystkie zmagania, ale jednoczenie chcielibymy ju co zje. Wreszcie dostajemy posiek (chyba nie do koca to co zamwilimy).

Po posiku - spa. Prawdziwy biegun zimna. W pokoju zatykamy co wiksze szpary. Dzisiaj pi w polarze, bielinie termoaktywnej, botkach i czapce. ciany s stasznie ciekie i cigle sysze gwar rozmw z sali. Zakadam walkmana na uszy i odcinam si od wiata zewntrznego. Sen umili mi Nick Cave and the Bad Seeds. W nocy cigle si budz. Zaprawd Lobuche to przedsionek pieka, z tym e ogie zastpi tam ld.

Dzie trzynasty (wersja alternatywna Michaa)

Dzie zacz si wprost wymienicie, zejcie z Chuckung dziki kijom trekkingowym z ostrzami byo czyst przyjemnoci. Potem zdecydowanie gorzej. Ostro pod gr, tok, liczne zorganizowane grupy i jaki z bagaami. Na szczcie widok dolin pokrytych cienk warstw niegu rekompensowa troch niewygody.

Idc na zachd z ukaszem udao mi si zgubi drog, ale kady kto ze mn gdziekolwiek chodzi wie, e to nic szczeglnego:).

Lodga pena trekkerw i chaosu. Wspomnienie tego wieczoru nieodmiennie wywouje na mojej twarzy umiech:). Obok nas obsuga prbowaa doj do adu z zamwieniami, co objawiao si przepisywaniem ich po 10 razy na rnych kartkach. Elektryczno przestaa wkrtce dziaa i gdyby nie moja czowka, ktrej uyczyem "kierownikowi sali" myl, e wielu trekkerw ominby gorcy posiek. Niesamowita atmosfera - wszyscy zabiegani, kucharz zamiast przygotowywa posiek wychodzi cigle gdzie na chwil ... po prostu zamt na caego. Zupa, ktr dostaje jest prawie zimna, a ja zbyt zmczony, eby skojarzy, e nie powinienem jej w takim wypadku je. Rezultat moliwy do przewidzenia... Powiem tylko, e biegunka w najzimniejszym miejscu na naszej trasie to pech. Pierwszy raz musiaem rozbija tafl lodu, eby spuka toalet:). Daleko temu miejscu do pieka, ale trzeba przyzna, e dykta nie jest najlepszym materiaem budowlanym:).







Copyright © Lukasz Kuczkowski i Michal Rzeszewski
Copyright © (zdjcia) ukasz Kuczkowski, Micha Rzeszewski i Piotr ycki (banner, strona gwna)